tomaszwyka

Category Archives: life

Google Gesture

Say Hello to Google Gesture

Kojarzycie aplikację Word Lens, która w locie potrafi tłumaczyć tekst widziany okiem kamery smartfona z jednego języka na inny? To pierwsze co przyszło mi na myśl po obejrzeniu poniższego filmu.

W skrócie to opaski zakładane na ręce z zestawem czujników odczytujących nasze ruchy. Opaski łączą się ze smartfonem, który te ruchy zamienia na język mówiony.

Szkoda, że to tylko fake… ale może kiedyś pewnego dnia…

Screen Shot 2014-06-11 at 11.18.51

Jak umiera dziecko zamknięte w rozgrzanych samochodzie?

Rok temu w wakacje umieściełm ten film na Facebooku


Film przygotowany przez firmę Redcastle Productions w ramach kampanii społecznej ‚One Decision’ (‚Jedna Decyzja’) zaczyna się niewinnie. Kobieta parkuje samochód pod supermarketem. Wysiada, zamyka samochód, idzie na zakupy. Na liście ma tylko kilka rzeczy. W samochodzie zostaje dziecko…

Wczoraj RMF24.pl poinformował o śmierci 3-letniego dziecka w Rybniku.
Tego samego dnia doszło do podobnych zdarzeń jednak na szczęście bez skutków śmiertelnych (3-letnie dziecko w Krakowie i 8-letnie dziecko w Białymstoku trafili do szpitala)

Niestety problem jest tak częsty i powszechny (w USA od 1998 do 2012 zmarło w ten sposób 575 dzieci), że każdy z nas powinien ten film obejrzeć tyle razy ile będzie to konieczne bo życie dziecka nie zależy tylko od jego rodziców ale i od osób postronnych. Nie będę tutaj pisał rad jak nie zapomnieć o własnym dziecku bo wydaje mi się ,że częściej dzieci (a także zwierzęta) są zostawiane „na chwilę” z pełną świadomością. Ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy co w tym czasie może się wydarzyć ani z tego, że chwila może się znacznie przedłużyć a my w międzyczasie możemy o dziecku zapomnieć.

Screen Shot 2014-06-11 at 11.21.26

Pamiętajcie żeby NIGDY nie zostawiać dziecka samego w samochodzie.
Jeśli przechodzicie przez parking i widzicie, że dziecko lub zwierzę jest zamknięte w jakimś aucie to nie wahajcie się – wybijcie szybę – to może uratować życie.

Watykan1

Wyobraźcie sobie

Na taki komentarz natrafiłem gdzieś w internecie

Wyobraźcie sobie sytuacje – Polska podpisuje z Rosja układ, na podstawie którego Polska będzie utrzymywać na swój koszt wszystkie ambasady Rosji i rosyjskie uczelnie wyższe na terenie kraju.

Polska zgodzi się, aby Rosja posiadała na terytorium kraju siatkę jawnych funkcjonariuszy, zarówno obcego pochodzenia jak i rekrutowanych miejscowo. Funkcjonariusze ci będą mieli gwarantowany wstęp do szkół, szpitali, wiezień, jednostek wojskowych, w celu gromadzenia informacji i prowadzenia działań propagandowych i manipulacyjnych na rzecz Rosji i jej interesów.

W stosownych przypadkach będą mieli tez pensje i przywileje takie same jak pracownicy tych ośrodków, ale pod wieloma względami nie będą podlegać takim samym przepisom np. ci w szkołach nie będą podlegali kuratorium i ministerstwu, ponadto Polska przyzna im bezpłatna opiekę medyczna i emerytury.

W przypadku łamania prawa przez tych funkcjonariuszy, o ile nie zostali złapani na gorącym uczynku, Moskwa zastrzega sobie prawo do nie informowania polskich władz i podejmowania kroków zgodnie ze swoimi interesami – np. tuszowania sprawy, zastraszania ofiar, przenoszenia winnych na inna placówkę, kłamania, oskarżania innych etc.

Rosja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania swoich funkcjonariuszy do otwartego krytykowania i wpływania na polska politykę wewnętrzna i zewnętrzna, prawa obywatelskie, kierunki badan naukowych i inny dowolny aspekt życia społecznego i politycznego – Rosja zastrzega tez, ze jest niezależnym państwem i Polska nie ma tam prawa krytyki a manipulacje są niedopuszczalne.

Polska ma też oddać Rosji wszystkie ziemie i nieruchomości jakie kiedykolwiek należały do władz Imperium Rosyjskiego lub Związku Radzieckiego albo obywateli któregoś z tych krajów.
Należy dodać, że w każdym urzędzie, szkole, szpitalu obok orła białego wisiałby dwugłowy orzeł rosyjski, a raz w roku po domach chodziłby Rosjanin z dwoma chłopcami przebranymi za gender i zbierał pieniądze w kopertach.

Amen.

Shanghai Tower (650 metrów)

Trzymajcie się…

wypadek

Co w końcu zabija? Wódka, BMW czy człowiek?

Po wypadku do jakiego doszło 1 stycznia 2014 w Kamieniu Pomorskim w którym pijany kierowca BMW zabił 6 osób zadałem takie pytanie na Facebooku i Twitterze

Pytanie zadane trochę niefortunnie bo oczywiście zabija człowiek ale spróbujmy poszukać przyczyn i być może rozwiązań.

Dziś rano na Twitterze rozpoczęła się dyskusja (na szczęście pomimo różnicy zdań kulturalna), która wyklarowała nam kolejną odpowiedź – nieprzestrzeganie przepisów.
Zastanówmy się więc co zabija ludzi na polskich drogach:
1. wódka?
2. BMW?
3. nieprzestrzeganie przepisów?

Przyczyna nr 1 – alkohol – jest oczywista. W weekendy zwiększonego ryzyka czyli różne święta państwowe czy kościelne (bez różnicy bo Polak musi się nachlać bez względu na okazję i to czy zamierza wracać samochodem czy taksówką) Policja zatrzymuje kilkuset pijanych kierowców, kilku powoduje wypadki (często śmiertelne) a pewnie za kółko wsiada kilka tysięcy ale im udaje się uniknąć kontroli i dojechać szczęśliwie do domu.

Po pijaku nie tylko nie powinniśmy jeździć…

Odpowiedź: Tutaj nie ma o czym dyskutować – wódka zabija – koniec kropka.

Przyczyna nr 2 – BMW – Niektórzy kierowców BMW widzą tak

Ale kierowcy BMW tych wypadków powodują stosunkowo niewiele. Polecam przeczytać wpis na Prentki-BLOG.

BMW to marka produkująca bardzo dobre, porządne i mocne samochody w dodatku duży procent tych aut to auta tylnonapędowe.
Jest to marka budząca skrajne emocje – na nowe niewielu stać a starymi jeżdżą młodzi gniewni którzy kupują za kilka tysięcy złotych 15-letnie sztuki. Człowiek taki nie ma doświadczenia jako kierowca ale ma przeświadczenie o własnej zajebistości i fajną laskę na fotelu pasażera – to w połączeniu z mocą i tylnym napędem tworzy mieszankę wybuchową która jednak zazwyczaj kończy się na parkingu kręceniem „bączków” a więc nieszkodliwie.

Odpowiedź: Nie, BMW nie zabija. Zabija brak wyobraźni, umiejętności i głupota.

Przyczyna nr 3 – nieprzestrzeganie przepisów – to można by rozbić na kilkaset przypadków, przykładów i napisać o tym książkę… co najmniej trylogię.

Przepisy jakie są każdy wie. Jedne są zasadne inne nie. Spróbuję podać kilka przykładów.

a. kierunkowskazy – niektórzy uważają, że trzeba ich używać zawsze i bezwzględnie. Moim zdaniem to dobry nawyk aby tak robić ale jeśli informacja o tym, że skręcamy nie dotyczy nikogo innego na drodze to jeśli tego nie zrobimy nie spowodujemy zagrożenia na drodze. Musimy mieć jednak pewność, że faktycznie nasz „migacz” nie dotyczy innych a żeby mieć taką pewność musimy to sprawdzić. Śmiem twierdzić, że osoba która przed skrętem zamiast bezmyślnie włączyć kierunkowskaz dokładnie się rozejrzy i ustali w jakiej sytuacji się znajduje stwarza mniejsze zagrożenie, jest czujniejsza i widzi więcej od takiej, która ten kierunkowskaz włączy zupełnie nie zastanawiając się czy jest to potrzebne.

b. znak STOP i „zielona strzałka” – czy musimy zawsze się zatrzymywać? Moim zdaniem nie chociaż nie namawiam do tego (możecie dostać mandat). Kiedy skrzyżowanie ma doskonałą widoczność i widzimy, że możemy jechać to nie ma sensu się zatrzymywać – wystarczy zwolnić bo zatrzymanie, kiedy jest to zbędne może spowodować niebezpieczeństwo – np. kierowca za nami wjedzie nam w „dupsko” bo uzna, że skoro jest pusto i można jechać to nikt nie wpadnie na pomysł aby się zatrzymać – oczywiście wina będzie tego który nam wjedzie w tył a nie nasza ale stłuczka to stłuczka, zmarnowany czas, stres a często powikłania zdrowotne – pamiętajcie, że na drodze nie jesteśmy sami a zasada ograniczonego zaufania powinna być jedną z najważniejszych. Nie ufajmy innym, nie wierzmy, że zatrzymają się przy znaku STOP.
Jeśli nawet ta sytuacja nie doprowadzi do stłuczki to spowoduję u części kierowców, którzy jadą za nami zdenerwowanie i irytację co kilka kilometrów dalej może przerodzić się w tragedię.

c. prędkość – kto jej nigdy nie przekroczył niech dalej nie czyta. Niedostosowanie prędkości do warunków na drodze to najczęstsza przyczyna wypadków w Polsce. Nie chcę się rozpisywać nad zasadnością niektórych ograniczeń prędkości bo naprawdę mam wrażenie, że w niektórych miejscach to osoby decydujące o stawianiu ograniczeń były pod wpływem alkoholu, kiedy to robiły.

Co przemawia za jeżdżeniem powoli?
– w razie wypadku jego skutki będą łagodniejsze
– w trudnych warunkach (deszcz, śnieg, mgła) zmniejszamy ryzyko kolizji, wypadnięcia z drogi, itd.

Co przemawia za szybszą jazdą? (kiedy warunki na to pozwalają)
– jadąc szybko (często szybciej niż zezwalają ograniczenia) unikamy sytuacji w której ktoś nas wyprzedza.
Przykładowo jedziemy przez osiedle gdzie wolno nam jechać 20km/h. Jeśli będziemy tyle jechać to co chwilę ktoś nas będzie wyprzedzał i dziecko, które widzi nas jadących wolno pomyśli, że zdąży ale nie zdąży bo gdy już dziecko będzie na środku jezdni my zostaniemy wyprzedzeni a dziecko zostanie rozjechane. Czasami lepiej trochę przyspieszyć i tym samym zmniejszyć prawdopodobieństwo wypadku.
– jadąc szybko i sprawnie nie denerwujemy innych przez co i oni jadą bezpieczniej bo należy pamiętać, że wydarzenia na drodze to często reakcje łańcuchowe (ty kogoś przepuścisz i pozwolisz mu się włączyć do ruchu to ten ktoś wpuści kogoś innego kiedyś a ten ktoś kiedyś wpuści Ciebie)

Nie namawiam do łamania przepisów ale do zdrowego podejścia do życia. Nie bądźmy maszynkami, które ktoś zaprogramował. Za kółkiem przede wszystkim używajmy mózgu i kiedy trzeba zwolnijmy, ustąpmy pierwszeństwa (może ktoś wiezie rodzącą żonę do szpitala?) i zamiast rozglądać się za znakami to obserwujmy drogę i jej otoczenie bo tam często znajdziemy więcej wskazówek niż na znakach.
Pamiętajmy też aby odstawić telefony na bok (sam mam z tym problem ale się staram), Facebook i Twitter nie uciekną :)

Ciekawostka: będąc w Nowym Jorku trafiłem na taką „reklamę”

tweet

Więcej wyobraźni, zrozumienia i kultury (nigdy nie wiadomo dlaczego ktoś jedzie tak a nie inaczej) a mniej pieprzonej poprawności politycznej.

Na koniec film na którym obaj kierowcy zachowali się beznadziejnie.
Kierowca TIRa jedzie za szybko i trąbi jak pajac.
Kierowca Audi wymusza pierwszeństwo (gdyby jednak TIR jechał wolniej to by nie wymusił) i zachowuje się agresywnie wobec kierowcy TIRa (zapewne dlatego, że tamten trąbił). Ten z TIRa mógł po prostu zwolnić a ten z Audi przeprosić. Byłoby milej, bezpieczniej i szybciej dla wszystkich.

Postanowienia noworoczne 2014

tips-stop-smoking

Robicie to co roku? Wiem, że robicie.
Najczęściej rzucacie palenie i dobrze… ale lepiej by było gdybyście rzucili je raz i więcej nie wracali do tego chociaż jest to bardzo trudne (i mi zdarzy się zapalić)

Ja też różne rzeczy sobie obiecuję ale jak ciężko jest wytrwać w tym co sobie obiecamy.
W tym roku postanowiłem, że to co sobie postanowię zapiszę i opublikuję tak abym miał jeszcze większą motywację do realizacji założeń.

Let’s go… albo raczej Let’s run!

Male Running Through Mountains

1. Przebiec w ciągu roku 1000km. Dla jednych to może być dużo a dla innych śmiesznie mało. Ja rocznie do tej pory robiłem około 200km więc jest to dla mnie spore wyzwanie.
W RunKeeper ustawiłem sobie cel dzięki czemu każdy może mieć wgląd w moje postępy.

weightloss-scale

2. Schudnąć do 90kg do końca maja 2014. To jest około 7kg mniej niż mam teraz. Oczywiście kolejnym celem będzie utrzymanie wagi.
To również można śledzić tutaj

fat-kid

3. Zacząć zdrowo się odżywiać (to po części ma mi pomóc w realizacji punktu drugiego)

Dwa pierwsze cele, to takie których zrealizowanie można łatwo zmierzyć i sprawdzić.
Z trzeciego mogę Wam tylko zdawać pisemne relacje.
Jedno jest pewne – notowania McDonald’s Polska mocno spadną ;-)

Czy mi się uda? Jestem pewny, że tak!
Przy okazji chciałbym Wam życzyć spełnienia wszystkich celów jakie obierzecie sobie na nowy rok.

2013

Podsumowanie roku 2013

Rok 2013 tak jak poprzednie lata był lepszy od poprzedniego!
Mam nadzieję, że taka tendencja będzie się utrzymywała do końca mojego życia.

Pasmo nieustających sukcesów na polu zawodowym (użytkownicy nadal wchodzą na MyApple i podłączają internet w CITYnet) a także prywatnym (żona nie odeszła, córka zdała do kolejnej klasy a syn nie zamęczył kota) a na poważnie…

MyApple dynamicznie się rozwija, rozszerzyło zakres „usług” a przede wszystkim skupiło świetny zespół, który pomimo tego że składa się z wielu indywidualności mocno różniących się poglądami to razem tworzy zgraną ekipę, która dostarcza informacji i pomocy użytkownikom produktów Apple.
Wszystkie najważniejsze cele i plany zostały zrealizowane – cele na kolejny rok zaplanowane.

Prywatnie przede wszystkim poznałem masę zajebistych ludzi – to było możliwe dzięki Internetom z których wirtualne znajomości czasem przeradzają się w te całkiem realne. Pamiętajcie, że najważniejsi są ludzie (nie, nie, nie zamierzam startować w żadnych wyborach).

Na koniec chciałbym wszystkim Wam (i sobie) życzyć naprawdę szampańskiej zabawy i żeby rok 2014 był jeszcze lepszy!

Do zobaczenia za rok!

Aha… życzcie mi dziś wytrwałości ;-)


Zapomniałbym… bo pierwszy raz linkuję do tego „bloga” na zewnątrz.
Krótkie wyjaśnienie -> co ten blog

Haters gonna hate bloggers gonna blog

Co ten blog?

To chyba pierwszy normalny wpis na tym blogu, którego założyłem z potrzeby skatalogowania różnych rzeczy, które umieszczam w social media.

Po kilku latach z Facebookiem doszedłem do wniosku, że po kilku tygodniach ciężko cokolwiek odnaleźć z tego co wcześniej się umieściło dlatego postanowiłem umieszczać te rzeczy tutaj a następnie udostępniać dalej.
Blog pozwala na przypisywanie kategorii oraz tagowanie wpisów co znacznie ułatwia w przyszłości odnajdywanie tychże materiałów.

Nie zamierzam stać się sławnym blogerem ani nie oczekuję żeby ktoś mnie tak odbierał czy nazywał.
W sieci piszę jeszcze czasami na MyApple.

THE END

Powrot do Insanity – Dzień 3

Kolejny dzień z Instanity – Cardio Power & Resistance – trzymam się :)
Od dziś postanowiłem ćwiczyć z Jawbone UP i mierzyć ile „kroków” robię podczas treningu – wyszło 2128

Powrot do Insanity – Dzień 2

Wczoraj zrobiłem pierwszy dzień Instanity – tak zwany „Fit test” a dziś prawdziwy trening „Plyometric Cardio Circuit” i też poszło mi lepiej niż w styczniu (wtedy trening zakończyłem 14 minut przed końcem – dziś dałem radę do końca chociaż pod koniec pewne ćwiczenia wykonywałem 5x wolniej niż powinienem.